18 min. czytania | Data aktualizacji: 05.02.2026 | Krzysztof Raźniak

Co w marketingu jest ważniejsze – czas, pieniądze czy pomysły?

#3 odcinek podcastu O! Marketing

Podobno czas to pieniądz, a dobry pomysł wart jest miliony. Podobno pieniądze szczęścia nie dają, a straconego czasu nie kupisz. Podobno pomysł to połowa sukcesu, ale każda chwila jest bezcenna. A co jest tak właściwie najważniejsze w marketingu? Zaraz Ci o tym wszystko opowiem.

Marketing to wieloczynnikowa gra losowa

Na początek chciałbym zderzyć ze sobą kilka marketingowych teorii, aby nadać temu wszystkiemu kontekst.

Po pierwsze – w marketingu istnieje coś takiego jak lejek marketingowy. Każdy użytkownik, który napotyka na naszą markę w jakikolwiek sposób – profil w social mediach, reklama, wyszukiwarka Google, artykuł, video, jakieś inne treści – będzie potrzebował kilkukrotnych kontaktów na różnych etapach. Niektórzy marketingowcy mówią, że od 5 do 7, niektórzy mówią, że to zależy i oczywiście każdy ma rację, bo to nie jest tak, że ludzie tylko czekają aż coś napiszemy, aż coś wypuścimy, powiemy do kamery czy odpalimy jakąś kampanię. Musimy w jakiś sposób znaleźć się w świadomości odbiorców, aby cokolwiek zdziałać długoterminowo i na większą skalę.

Ludzie generalnie mają nas w dupie. Kropka.

Polecam Ci wyzbyć się złudnego wrażenia, jeśli oczywiście takie masz, że jesteśmy jako firma w centrum wydarzeń. Że wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom klientów, jak to ma w zwyczaju pisać w swoich ofertach połowa firm w Polsce i że nasza działalność w sposób radykalny zmienia życie społeczeństwa. Takich firm w naszym kraju czy na całym świecie oczywiście trochę jest, jak chociażby daleko nie szukając Inpost, który paczkomatami zmienił bardzo dużo.

My jednak na tej skali nie jesteśmy, bo zakładam że nie oferujesz innowacyjnych rozwiązań ratujących życie. To nawet lepiej, bo biznes robi się bardzo dobrze na rzeczach nudnych, powtarzalnych czy znanych, a wszelkie rewolucje wymagają zupełnie innego podejścia i zaangażowania finansowego.

Lejek marketingowy

Być może masz garstkę stałych klientów (nie licząc rodziny i znajomych), których faktycznie interesuje to, co masz do zakomunikowania i wybierają tylko Twoje produkty lub usługi, jednak będzie to raczej tylko promil grupy odbiorców. Wychodzimy więc z założenia, że dla zdecydowanej większości potencjalnych klientów istnienie Twojej firmy lub nie jest zwyczajnie obojętne.

Samo istnienie marki, posiadanie jakichś produktów czy oferowanie usług, samo posiadanie lokalu, biura, sklepu w danej lokalizacji, czy po prostu bycie na danym rynku nie gwarantuje sukcesu. Nawet jeśli oferujesz coś, czego nie ma w tym momencie w jakimś miejscu, a jest ogromne zapotrzebowanie i ludzie walą drzwiami i oknami, to wcale nie oznacza że za miesiąc nie wyrośnie konkurencja, albo ktoś zaoferuje coś lepszego.

Na to wszystko nałóż sobie jeszcze fakt, że ilu jest potencjalnych klientów, tyle historii, motywacji, potrzeb, problemów czy możliwości finansowych. O zakupie czy wyborze danej firmy może zadecydować jakiś szczegół, jakiś czynnik ludzki, emocja lub chwila słabości, a może głęboki research i długie analizy.

Chcę Ci tym uzmysłowić, że marketing jest wieloczynnikową, złożoną grą losową, na którą mamy tylko częściowy wpływ. Jednak mimo tego szanse na wygraną są duże, jeśli wiemy co robić i mamy 3 strategiczne zasoby – czas, pieniądze i pomysły.

Czas – pierwszy strategiczny zasób

Czas jest potrzebny z dwóch perspektyw.

Pierwsza to taka, że marketing potrzebuje czasu. Odbiorcy potrzebują wielokrotnego spotkania z Twoją firmą i to wszystko nie działa na zasadzie przełącznika – że chcę jutro mieć klienta, to dzisiaj włączam reklamę i jest.

Mimo, że w systemach reklamowych czy to Facebooka czy Google uruchomienie kampanii może trwać nawet kilka minut i już pojawiamy się gdzieś tam w przestrzeni z reklamą to wcale nie oznacza, że zaraz będą do nas zgłaszać się pierwsi klienci. Jest to dłuższy proces, a każdy użytkownik ma swój customer journey, który może trwać kilka dni, tygodni czy nawet miesięcy. Z drugiej strony może ktoś mieć aktualnie potrzebę, wpisze coś w Google, znajdzie naszą firmę i od razu dzwoni.

Marketing to wieloczynnikowa gra losowa i musimy być na to długoterminowo gotowi.

Druga perspektywa odnośnie czasu to taka, że zwyczajnie ktoś ten marketing musi robić i poświęcać swoje godziny – a więc można je u kogoś kupić (do czego potrzebne są pieniądze) albo można to robić samodzielnie. Jeśli prowadzisz mały biznes no to zwykle poświęcasz swój czas na wszystko, bo ciężko to inaczej spiąć finansowo.

Na czym wykładają się małe firmy?

Potrzebujesz czasu na tworzenie treści, na komunikację z odbiorcami, na robienie reklam, na robienie newsletterów, na pisanie artykułów, na tworzenie grafik, kręcenie video, montaż, czy na edukację we wszystkich ważnych obszarach marketingowych. Trzeba to robić konsekwentnie, bo odbiorcy potrzebują wielokrotnych kontaktów z Twoim przekazem, aby sprawnie przesuwać się w lejku marketingowym od poznania do zakupu.

To jest niestety punkt, na którym wiele małych firm się wykłada. Często spotykam się z tym w pracy z klientami, którzy przyszli do naszej agencji, że właściciel małej firmy czy nawet ktoś, kto odpowiada za marketing, ale robi inne rzeczy – po prostu nie ma czasu na to wszystko. Gdzieś na liście priorytetów w funkcjonowaniu firmy marketing jest na szarym końcu, bo trzeba przecież coś wytwarzać, trzeba wykonywać usługi, trzeba odbierać telefony, wysyłać maile, wystawiać faktury, obsługiwać klientów, robić księgowość, kupować papier toaletowy, czy milion innych rzeczy aby jakoś szło.

Niestety jak nie ma marketingu, nie ma rozwoju, nie ma stałego przyrostu klientów i zbudowanych solidnych fundamentów to zawsze jest po prostu JAKOŚ.

Tak więc czas to jest Twój strategiczny zasób, który trzeba mądrze rozdysponować. Albo zajmujesz się marketingiem oraz rozwojem firmy samodzielnie, w pełnej dyspozycji, nie po łebkach tylko tak jak Twoja firma tego potrzebuje, a sprawy operacyjne komuś zlecasz (pracownikom lub komuś zewnętrznie) albo odwrotnie – angażujesz cały swój czas na inne rzeczy, a marketing komuś zewnętrznie lub wewnętrznie powierzasz, aby go konsekwentnie robił. W obu przypadkach klaruje się jednak potrzeba posiadania drugiego strategicznego zasobu, czyli pieniędzy.

Zapisz się do newslettera, a otrzymasz w prezencie:

EBOOKA – „O co chodzi w marketingu?”

33 strony o tym jak wprowadzić proste i skuteczne zmiany w Twojej firmie.

    Pieniądze – kluczowy zasób do rozwoju

    Od razu zaspoileruję – według mnie to najważniejszy zasób do tego, aby skutecznie firmę rozwijać poprzez marketing. I nie chodzi mi tu zupełnie o wydatki na pensje pracowników, wynagrodzenia agencji czy innych freelancerów.

    Pieniądze bardzo mocno pomagają zwiększyć skuteczność marketingu nawet jeśli robisz wszystko samodzielnie i zawsze będę rekomendował jakiekolwiek wydatki na np. reklamy niż ich brak.

    Z zatrudnianiem kogoś zewnętrznie do marketingu jest o tyle trudno, że trzeba posiadać pewne podstawy przychodowe, aby tego dokonać, bo rzetelni wykonawcy po prostu coś tam kosztują. Nie da się zlecić np. obsługi reklam za 200 złotych miesięcznie z nadzieją, że będzie dobrze. Nie będzie.

    Tak więc jeśli jesteś w stanie wygospodarować budżet marketingowy (czyli zarówno na reklamy i obsługę) rzędu minimum 1500-2000 zł miesięcznie, to już od tego można myśleć o zatrudnieniu kogoś. Jeśli jednak nie jesteś, to trzeba postawić na własną edukację i samodzielne działania, a cały budżet wpakować w reklamy.

    Dlaczego organiczne działania już nie wystarczą?

    Pieniądze potrzebne są przede wszystkim na to, aby robić reklamy – na Facebooku, na Instagramie, w Google, na Youtube, na Tiktoku, na LinkedIn itd. Bardzo trudno jest działać wyłącznie organicznie.

    Darmowe zasięgi zwykłych postów już na każdej platformie społecznościowej są niemal zerowe i nawet rodzina czy znajomi ich nie widzą, a co dopiero potencjalni klienci.

    Krótkie video w stylu rolki/reelsa też nie są w stanie cudownie pozyskać nam klientów – nawet jeśli udałoby nam się coś fajnego nagrać i wypuścić to algorytmy są bezlitosne i jest dużo większa szansa, że świetny film w naszym odczuciu zobaczy tylko kilka osób i przepadnie w czeluściach internetu niż że zostanie viralem (który de facto sam w sobie też może niewiele zmienić).

    Wolałbym mieć 100 filmów z zasięgiem 10 tysięcy każdy niż 1 film z zasięgiem milion.

    Można próbować innych, darmowych działań, jak pisanie po forach, po grupach na Facebooku, wrzucaniem codziennie nowej rolki na Instagrama, pisanie maili do firm, zaczepianiem ludzi w komentarzach, itd. Ale do cholery – to nie 2010 rok i jedyne co zrobisz, to zmarnujesz swój pierwszy strategiczny zasób, czyli czas, bo w ten sposób firmy nie rozwiniesz.

    Jedynym wyjątkiem w darmowych działaniach będzie pisanie artykułów pod SEO na bloga, ale bez odpowiedniej wiedzy czy wsparcia na innych płaszczyznach to też nie zmieni naszego biznesu i będzie trwało wieki. Na SEO wpływ ma ponad 200 czynników, tak więc jeden artykuł na miesiąc to tylko kropla w morzu potrzeb.

    Przykład: działania z budżetem vs bez budżetu

    Wyobraź sobie sytuację – twierdzisz, że nie masz kilkuset złotych co miesiąc ale poświęcasz swój czas na to aby tworzyć regularnie treści na social media oraz krótkie video. Działasz wyłącznie organicznie i Twoje treści statyczne generują około 50 wyświetleń, a treści video po 200-300. Działasz tak już 5 miesięcy, ale wciąż docierasz do garstki osób. Zdobywasz kilku nowych obserwujących, ale generalnie nic z tego nie wynika, Twoja motywacja powoli spada i czujesz, że to przepalony czas. Jest konsekwencja w publikowaniu, są fajne pomysły, są różne formaty, ale klientów brak, więc jednym słowem marketing nie działa. Znasz to?

    A teraz wyobraź sobie, że robisz to samo, tylko dodatkowo od początku wrzucasz 500 zł co miesiąc w reklamy. Połowę budżetu poświęcasz na tzw. dopalanie treści, które tworzysz, a drugą połowę wrzucasz w dedykowaną reklamę z realizacją Twojego celu sprzedażowego – np. kup produkt na sklepie, zostaw kontakt, pobierz ofertę, zapisz się na wydarzenie, kup bilet, itd.

    Koszt pozyskania jednego leada z reklamy sprzedażowej oscyluje w okolicach 100 zł, tak więc tylko z tej reklamy generujesz po 2-3 klientów miesięcznie, którzy przychodzą do Ciebie i zostawiają po 500 zł każdy.

    Z drugiej części budżetu każdy Twój post czy video dociera do kilku tysięcy osób, a ustawienia reklam sprawiają, że treści krążą wokół części tych samych, najbardziej aktywnych użytkowników, dzięki czemu pokazujesz swoją markę tym samym osobom kilkukrotnie. Tworzy się przez to pewna forma lejka marketingowego i dostarczasz odpowiednie komunikaty do odpowiednich odbiorców tak jak potrzebujesz. Dodatkowo pozyskujesz sporo nowych obserwujących przez to, że masz duże zasięgi, a treści przecież są ciekawe i w fajnym formacie.

    Kończy się piąty miesiąc, a ty pozyskałeś już co najmniej 15 nowych klientów, masz nowych obserwujących, grupy do remarketingu i mega motywację do dalszych działań.

    Jest różnica? A to tylko 500 zł miesięcznie.

    Uwierz mi, że to nie jest wymyślony przypadek, tylko realia przeznaczania budżetu na reklamę internetową kontra działania organiczne. Za darmo po prostu już obecnie nie da się nic skutecznie zrobić.

    Oczywiście znam firmy, które twierdzą, że nic nie wydają na marketing, a mają klientów i jest świetnie. Tylko zwykle każdy pomija fakt, że np. ma kogoś z poleceń i spirala klientów nakręca się sama albo że właściciel zakładał firmę mając już nagranych klientów z jakichś tam znajomości czy poprzedniej pracy, że ktoś prowadzi markę osobistą od lat, że ktoś wygrał przetarg albo ma stronę www od dawna, która samoczynnie się wypozycjonowała w danej niszy itd.

    Cudów nie ma. Nic się nie bierze z niczego, więc jeśli jesteś w sytuacji, w której w Twojej firmie nie jest jakoś kolorowo, a inni pokazują jak jest cudownie – nie martw się. Ludzie lubią chwalić się sukcesami, a zdecydowana większość firm też nie ma łatwo i porażkami raczej nikt się nie podzieli.

    Tak więc głowa do góry i wdrażamy zmiany.

    Pieniądze pozwolą Ci również na doraźną pomoc copywriterów, montażystów video, grafików czy na edukację, szkolenia marketingowe, konsultacje lub zakup narzędzi – możliwości jest sporo. A możliwości ich wygospodarowania w ramach Twojego biznesu i comiesięcznych kosztów już zostawiam Tobie – wiedz, że jest to kluczowe, aby przeznaczać jakieś kwoty na marketing i kwalifikować je na równi np. z księgowym, leasingiem, tonerem do drukarki, rachunkami za prąd, itd. Marketing jako stały koszt funkcjonowania firmy.

    Bo nawet najlepsze treści, najlepiej wymyślone i zmontowane filmy, czy super grafiki nic nie zdziałają, jeśli nie zobaczy ich odpowiednia liczba osób. Stare, ale wciąż aktualne prawidło marketingu.

    Pomysły – czy kreatywność jest kluczowa?

    Czy faktycznie w marketingu chodzi o to, żeby być mega kreatywnym i wymyślać tylko ciekawe rzeczy?

    Odpowiem krótko – nie.

    Lepiej jest wykorzystać jakiś stary, oklepany pomysł, ale zrobić to dobrze, z budżetem i wpasować do naszej stałej komunikacji, niż nie robić nic i nagle wypalić czymś WOW.

    Tak jak wspomniałem wcześniej – 100 filmów z zasięgiem po 10 tys. każdy będzie zdecydowanie lepsze dla biznesu niż wygenerowanie tylko 1 filmu z milionowym zasięgiem.

    Wracamy teraz do wszystkich teorii z początku – lejka, customer journey, stałej komunikacji, itd. W marketingu naprawdę nie trzeba wymyślać koła na nowo, bo często te konsekwentne działania według ustalonego planu są jedyną rzeczą która dzieli firmy od sukcesu.

    A jednak z drugiej strony jest jakaś pogoń za cudownymi metodami, za hakowaniem algorytmów, za viralami i innymi cudami, które nagle z źle zorganizowanej marketingowo firmy mają jednym ruchem zrobić mata na szachownicy. Tak to po prostu nie działa.

    Możesz nie mieć żadnych ciekawych, innowacyjnych pomysłów ani niczego, co wywołuje efekt WOW, ale wystarczy, że poukładasz podstawy marketingu w swojej firmie a niemal na pewno Twoja sytuacja zmieni się o 180 stopni.

    Do tego z pomysłami jest jeszcze dodatkowy problem – jeśli realizujemy coś w oparciu tylko o naszą intuicję i ewentualnie o opinie kilku osób – to nie mamy pewności, że wpasujemy się z tym w rynek. To też jest często popełniany błąd przez wiele firm – ślepe wierzenie w to, że nasz pomysł jest świetny, idealny i przyniesie mega profity. Poświęcamy wszelkie nasze zasoby, aby go zrealizować, nie mając danych z rynku, a potem nagle okazuje się, że odbiorcy przechodzą wobec tego obojętnie.

    Nowa usługa, ulepszenie, cennik, oferta, itd wcale nie muszą być lepsze niż to, co mamy do tej pory. Pamiętaj, żeby do każdego pomysłu, jakkolwiek świetnie w Twojej głowie nie brzmi – podchodzić z rezerwą. Wypuść i rynek zweryfikuje, ale nie zakładaj z góry, że dany pomysł jest perfekcyjny, bo to niestety klątwa wielu przedsiębiorców-marzycieli.

    Podsumowanie

    Najważniejszym zasobem firmowym do rozwoju marketingu według mnie są pieniądze, nawet niewielkie na start. Zagwarantuj je w kosztach firmowych, aby móc skuteczniej działać.

    Następnie zweryfikuj jak wygląda kwestia Twojego czasu i na ile Ty masz się zajmować marketingiem a na ile Cię stać, aby komuś to zlecić.

    Na samym końcu bierz pod uwagę kreatywne pomysły, aczkolwiek pamiętaj, że dobrze zrealizowana zgrana płyta będzie zawsze lepsza niż kiepsko zrealizowany pomysł, który możliwe że był świetny jedynie w Twojej głowie.

    Dzięki za przeczytanie i skutecznych działań!

    Autor:
    Krzysztof Raźniak – Head of Digital

    O co chodzi w marketingu?

    DARMOWY EBOOK

    Zapisz się do naszego newslettera O! Marketing i pobierz darmowego EBOOKA na temat tego o co w tym marketingu tak właściwie chodzi.

    Dla subskrybentów rabaty na szkolenia, kursy i inne atrakcje.